Ogród Japoński w Parku Śląskim

Ogród Japoński znajduje się w południowo-zachodniej części Parku Śląskiego, między Rosarium, a 'Dużą Łąką’ obok 'Kapelusza’. Wstęp jest bezpłatny, ale obiekt jest ogrodzony i zamykany na noc, wejść do środka jest kilka. Godziny otwarcia to: 8-23 w sezonie 'ciepłym’ (kwiecień-wrzesień) oraz 10-19 w miesiącach od października do marca. Ogród zajmuje powierzchnię 1,25 hektara i ma kształt prostokąta o bokach 130×100 metrów. Do Ogrodu najlepiej dotrzeć rowerem, pieszo, lub tramwajem (przystanek: Park Śląski Wejście Główne). Dojazd samochodowy również jest możliwy: wjazd od ulicy Chorzowskiej (przy Stadionie Śląskim i Polach Marsowych), najbliższy parking znajduje się przy budynku o adresie: Aleja Różana 6. Oczywiście za sam wjazd autem do parku pobierana jest opłata.
Ogród Japoński (teoretycznie) znajduje się w tym miejscu już od lat 60-tych ubiegłego wieku, aczkolwiek w pierwotnym kształcie był o połowę mniejszy i nigdy nie został ukończony. W latach 2020-2021 Ogród został de facto wybudowany od nowa (pozostawiono jedynie niektóre rośliny, na czele z 50-letnim drzewem wiśniowym). Koszt budowy wyniósł 14,2 miliona złotych, które w dużej części pochodziły z dotacji zewnętrznych (krajowych i unijnych).
Ogród jest ciekawym i modnym miejscem, do którego warto zajrzeć podczas zwiedzania Parku Śląskiego. Największe wrażenie robi on wiosną (gdy rośliny kwitną na różne kolory) oraz po zmroku, gdy teren jest oświetlony. Raczej niezalecana jest wizyta w najbardziej „szczytowe” dni (upalne weekendy i dni wolne od pracy), gdyż wówczas przebywa tu mnóstwo ludzi na stosunkowo niewielkim terenie- jest wtedy głośno, tłoczno i nie ma gdzie usiąść. Lepiej odwiedzić Ogród w dni „robocze”, rano lub przed zamknięciem, gdy ludzi jest mało. Cały chorzowski Ogród Japoński można obejrzeć w kwadrans.
Ogród powstał w stylu Tsukiyama, ale nazewnictwo „japońskie” jest tu nieco na wyrost. Wprawdzie są nieliczne akcenty, ale całość znacznie różni się od pierwowzorów z kraju kwitnącej wiśni. Ogólnie, architekci utworzyli projekt odważny i ekscentryczny, ale w praktyce wyszło średnio (prawdopodobnie zabrakło finansów, terenu i być może czasu oraz umiejętności). Główną wadą jest wszechobecna „betonoza” i niezliczona ilość granitowych płyt, których „kanciatość” tworzy wrażenie gry Minecraft.
Centralna część Ogrodu jest właśnie „betonozą”. Między płytami znajdziemy dwa strumyki i staw, woda jest dosyć czysta, stanowi obieg zamknięty i jest filtrowana, więc nie ma w niej ryb. Głównym punktem jest przeszklona platforma widokowa, obok której umiejscowiono kaskadową fontannę, z której wypływa woda. Na platformę można dostać się schodami, lub windą. Po obu stronach stawu są łąki z nielicznymi krzewami i drzewkami. Tylna (południowo-zachodnia) część Ogrodu jest bardziej zacieniona i zadrzewiona. Znajdziemy tam żwirowy Ogród Zen z charakterystycznymi kamieniami, a także miejsca do siedzenia.
Ogród jest dosyć nowy i na początku wyglądało to bardzo dobrze, ale wraz z upływem czasu coraz bardziej dostrzegalna jest nienależyta konserwacja obiektu. W stawie są glony, niektóre urządzenia są przerdzewiałe, są też pierwsze oznaki wandalizmu. Początkowo w Ogrodzie obecni byli ochroniarze, teraz już rzadko można ich spotkać, więc częstym widokiem są ludzie moczący nogi, dzieci, które myślą, że są na placu zabaw oraz kąpiące się psy. Duży problem występuje w kwestii dostępności obiektu dla osób niepełnosprawnych. Nie ma poręczy przy schodach, a przerwy między granitowymi płytami są na tyle szerokie, że uniemożliwiają przejazd wózkiem, można tam łatwo się przewrócić i zrobić mniejszą lub większą krzywdę (np. skręcić nogę). Na pewno do Ogrodu Japońskiego nie powinny wybierać się osoby na wózkach inwalidzkich, osoby niewidome/niedowidzące oraz osoby, które nie potrafią zrobić dużego i pewnego kroku. Paradoksem sytuacji jest fakt, że na centralną platformę można wjechać windą (na wysokość 1 metra), co odkrywa ułomność unijnych dofinansowań oraz przepisów o dostosowaniu obiektów.
Mimo opisanych wad- całość prezentuje się dobrze i warto odwiedzić to miejsce (najlepiej wstąpić na chwilę podczas dłuższej wycieczki do Parku Śląskiego, bo sam Ogród Japoński jest dosyć mały i nie ma sensu specjalnie do niego jechać).
Ogród Japoński w Parku Śląskim – fotografie:














Jan Król, wielbiciel regionu Śląska, autor portalu slaskiemiasta.pl, istniejącego od 2009 roku. Magister finansów i księgowości, w wolnym czasie sympatyk podróży, sportu, starych filmów i dobrej muzyki.