Sulistrowice – Ślęża (Szlak Czerwony)

Zalew Sulistrowicki – idealne miejsce na rozpoczęcie wędrówki szlakiem „czerwonym”, w tle Ślęża

Szlak „czerwony” jest jednym z najbardziej urokliwych wejść na Ślężę. Jest też najmniej uczęszczany przez turystów (spośród wszystkich szlaków). Ilość ludzi jest około 40-krotnie mniejsza, niż na zatłoczonych szlakach z Sobótki czy Tąpadeł, więc jeżeli ktoś lubi ciszę i spokój- ten szlak jest stworzony właśnie dla niego. Poza sezonem jest szansa na przejście całego szlaku, nie spotykając po drodze ani jednej osoby. Podobnie „wyludniony” jest również szlak niebieski, prowadzący na Ślężę z Sobótki-Górki. Szlak „czerwony” ciągnie się przez setki kilometrów, od strony Łagiewnik, ale nas interesuje malowniczy odcinek „ślężański” o długości niecałych 4 kilometrów- od zalewu w Sulistrowicach do szczytu Ślęży. „Trudność” tego szlaku jest średnia, mniej więcej taka sama, jak szlaków z Sobótki. Szlak ciągnie się równolegle do linii energetycznej, zaopatrującej w prąd wszystkie obiekty na szczycie Ślęży.

Na początek szlaku najlepiej dojechać samochodem. Można też skorzystać z autobusu z Sobótki, ale kursują one dosyć rzadko (fotka rozkładu jazdy poniżej). Parkingi (płatne i bezpłatne) znajdują się w okolicach Zalewu Sulistrowickiego. W „zwykły” dzień, poza sezonem nie ma najmniejszego problemu z zaparkowaniem przy samym Zalewie. W wakacje oraz weekendy, gdy pogoda dopisuje i samochodów jest dużo-  trzeba albo zapłacić za parking, albo szukać miejsca na wiejskich uliczkach Sulistrowic. Można też zostawić pojazd na parkingu przy Sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady w Sulistrowiczkach (opis TUTAJ). Szlak „właściwy” zaczyna się po skręceniu z ulicy Świdnickiej w ulicę Leśną. Po minięciu kilkunastu domów wchodzimy w las. Początkowo szlak wiedzie przez szerokie drogi, wykorzystywane przez służby leśne oraz drwali. Są one niestety mocno „rozjeżdżone” i po obfitych opadach deszczu zalega tam mnóstwo błota. Na szczęście nie trzeba iść po tym błocie, zawsze istnieje jakaś „boczna” trasa i inne suche „wysepki”. Takie klimaty to około kwadrans spaceru.
Fotografie z początkowej fazy szlaku:

Po minięciu pierwszej „ławeczki” wchodzimy na wąską, kamienną ścieżkę, gdzie żegnamy się z cywilizacją. To główna i najdłuższa część szlaku. Przechodzi ona przez tzw. Rozdroże Holteia przy Trakcie Bolka. Ścieżka jest równomiernie nachylona, nie ma ani „dzikich” podejść, ani chodzenia „po płaskim”- idziemy cały czas do góry w podobnym nachyleniu, lekko zwiększającym się wraz ze zbliżaniem się do szczytu Ślęży. Po drodze spotkamy kolejną ławeczkę oraz kilka prostopadłych dróg pożarowych (szlaki czarne). Jest też kilka ciekawych obiektów skalnych.
Końcówka szlaku to mokradła oraz stare rzeźby niedźwiedzi oraz legendarnego Liczyrzepy. Jest też punkt czerpania wody. Na szczyt wychodzimy od strony wieży telewizyjno-radiowej.
Z powrotem do Sulistrowic możemy pójść albo tą samą trasą, albo zrobić „kółeczko”, czyli zejść ze Ślęży do Przełęczy Tąpadła szlakiem żółtym bądź niebieskim, a następnie pójść do Sulistrowic szosą, lub równolegle do szosy- jednym z dwóch szlaków przez Radunię i Przełęcz Słupicką.

Szlak „czerwony” Sulistrowice-Ślęża:

Zobacz też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.