WPKiW

Park Śląski (Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku) w Chorzowie

WPKiW

O Parku ogólnie

Wojewódzki park Kultury i Wypoczynku w Chorzowie jest największym w Polsce i jednym z największych parków miejskich na świecie. Jego powierzchnia to 6km2, co powoduje, iż jest prawie 2 razy większy niż nowojorski Central Park i 4 razy większy niż Hyde Park w Londynie. Na terenie WPKiW znajduje się mnóstwo atrakcji, takich jak stadiony: Śląski i GKS, a także ZOO, Wesołe Miasteczko, Skansen, Planetarium, kolejka wąskotorowa, Rosarium, stawy i mnóstwo knajp. Park powstał w latach 50-tych na terenach poprzemysłowych. Został on bardzo starannie zaplanowany i praktycznie do dnia dzisiejszego wcale się nie zmienił. Tereny WPKiW kiedyś należały do Katowic, lecz na zasadzie wymiany trafiły do Chorzowa (w zamian Chorzów przekazał Katowicom tereny wschodniego Klimzowca, pod budowę Osiedla Tysiąclecia). Park od wschodu i południa graniczy z Katowicami (dzielnica Dąb), a od wschodu i północy z Chorzowem Starym i Siemianowicami Śląskimi. Obecnie kompleks rekreacyjny, po ostatnich inwestycjach przyjął nazwę ‚Park Śląski’.

W ciepłe weekendy na terenie Parku wypoczywa jednocześnie kilkadziesiąt tysięcy osób z całego województwa. Dogodny dojazd zapewnia ul.Chorzowska i równoległa ruchliwa linia tramwajowa Katowice-Bytom, wraz z pętlą przy Stadionie Śląskim. Od tej strony do parku trafia najwięcej osób, ale ruchliwe są też wejścia od strony Bytkowa i Dębu.

Chorzów składa się z 4 formalnych dzielnic, lecz Park nie należy do żadnej z nich. Jak sama nazwa wskazuje, jest on wojewódzki (w rękach marszałka), jednakże WPKiW zajmuje prawie 20% powierzchni Chorzowa i nieformalnie można uznać go za osobną, piątą dzielnicę.

Jeśli chodzi o sprawy kibicowskie, to ciężko cokolwiek stwierdzić. W Parku mieszka niecałe 100 osób, więc o obliczu kibicowskim stanowią jego goście. W zwykły dzień spotkanie tutaj kogoś w jakichkolwiek barwach graniczy z cudem. W dni „meczowe” bywa inaczej, ale również bez rewelacji. Opis Parku przebiegał będzie od północnego zachodu na południowy wschód.

WPKiW Mapa


Północno-zachodnia część Parku

Od Strony Chorzowa Starego Park jest bardzo spokojny i wyludniony. Nie znajdziemy tutaj nic ciekawego oprócz ogrodzonego Skansenu, hałdy, alejek i drzew. Skansen odwiedzany jest głównie przez wycieczki szkolne spoza Chorzowa, więc niekiedy chwilowo można spotkać tam osoby z różnych klubów. Przy ul.Parkowej , na granicy z Klimzowcem, kiedyś mieścił się AKS Chorzów, niestety jego niemieckie korzenie (pierwotna nazwa to Verein für Rasenspiele Königshütte) mocno uwierały komunistyczne władze, które stopniowo marginalizowały klub. Zanim jednak udało im się to całkowicie, piłkarze AKS zdobywali 4 razy podium w ekstraklasie (co w klasyfikacji medalowej daje im 22 miejsce w Polsce, przed Lechią Gdańsk, Bełchatowem czy Odrami z Wodzisławia i Opola). Inne sekcje również odnosiły sukcesy, np. piłkarki ręczne i lekkoatleci. Lata 90-te to dla AKS upadek totalny, piłkarze błąkali się po okręgówkach, kompleks boisk zarósł trawą. Nieliczni kibice pojawiający się na meczach byli głównie osobami starszymi, chodzącymi z sentymentu. Niewiele później zlikwidowano halę zapaśniczą, siłownię, korty tenisowe, a pełnowymiarowe boisko ‚dolne’ wydzierżawiła firma tresująca psy. Poniżej ostatnie zdjęcia głównego stadionu AKS.

Pod koniec lat 90-tych prezydent Marek Kopel (ten sam, który wyciął linię tramwajową nr12, kursującą wzdłuż północnej granicy Parku) sprzedał tereny AKS Francuzom, którzy postawili tutaj hipermarket Carrefour. Prezydent Kopel obiecywał wtedy multikino, baseny i inne cuda na kiju, skończyło się na pudełkowatym klocu, zaniedbanym terenie od strony przystanku tramwajowego i ogromnym parkingu z fatalnie ułożoną kostką. Z racji bliskości Stadionu Śląskiego, przed imprezami sportowymi czy muzycznymi market przeżywał oblężenie klientów, głównie stoisk alkoholowych. Przed WDŚ’08 sklep był areną licznych promocji, a przed kolejnym meczem Ruchu na Stadionie Śląskim (z Widzewem) Carrefour znowu został grubo opędzlowany. Po meczu był już nieczynny, mimo iż godziny otwarcia sugerowały co innego. Od tego meczu całe centrum handlowe jest zawsze ‚profilaktycznie’ zamykane w dniu meczów i imprez na Stadionie Śląskim. Mimo to przed WDŚ’09 i finałem PP z Lechem na parkignu przed Carrefourem imprezowało ponad tysiąc kibiców niebieskich i zgód. Atmosfery parkingowej, oprócz dyrekcji Carrefoura, nie podzielają również zmotoryzowani kibice Lecha Poznań, którzy jak gdyby nigdy nic chcieli sobie tam przed finałem zaparkować. W efekcie jedno auto wylądowało na dachu, a wielu Januszy świętowało zdobycie PP z guzem na głowie, zamiast rogatego cylindra.

Kierując się na południe, dotrzemy do Stadionu Śląskiego. Tego obiektu nie trzeba nikomu przedstawiać, tutaj reprezentacja święciła ogromne sukcesy, a ligowe mecze należą do najciekawszych w kraju. Zamiast reklamy wystarczy napisać, że prawie całe „Top 20” frekwencji ligowej i pucharowej w Polsce to mecze rozegrane na chorzowskim gigancie. W ‚zwykłe’ dni stadion również żyje, działa tam jedna z najlepszych szkółek piłkarskich w Polsce, hotel, nowoczesna odnowa biologiczna, a w przerwie między rozgrywkami ligowymi sztuczne boiska okupowane są przez drużyny z całego południa Polski. W przerwie zimowej, przy ostrych opadach śniegu, na boiskach bocznych Stadionu Śląskiego niejednokrotnie odbywa się ponad 20 sparingów tygodniowo, licząc tylko zespoły z ekstraklasy i 1 ligi. W czasie sparingu przyjaźni Ruch-Widzew przyszło tyle kibiców, że nie wszyscy zmieścili się na trybunach, więc kibice z dwóch FC zorganizowali sobie dla zabicia nudy śnieżny sparing.

Główna arena Stadionu Śląskiego również często gościła różnorakie awantury, np. Polska-Anglia’93, Polska-Szwecja’99, WDŚ’09 i Finał PP’09. Ciekawy może być fakt, że nigdy na meczu reprezentacji na Stadionie Śląskim nie odbyła się awantura z udziałem kibiców gości (nie licząc kilku drobnych incydentów). Za każdym razem Polacy prali się tutaj między sobą na tle klubowym, a mecz z Anglią pokazał przerażonym wyspiarzom, że nie są kibicowskim pępkiem świata. Z kolei wszystkie awantury na meczach ligowych i PP na Stadionie Śląskim odbywały się na meczach Ruchu Chorzów.

 


Północna część Parku

Kolejka Wąskotorowa

Kierując się w dół drogą odchodzącą od ronda przy Carrefourze, trafimy na Skansen i Ośrodek Harcerski. W ośrodku mieści się strzelnica, miasteczko ruchu drogowego, stadnina koni. Latem sporo młodzieży przyjeżdża tutaj na obozy i zazwyczaj są zszokowani zielenią Chorzowa, gdyż wyobrażali sobie czarne powietrze i strajkujących górników. Za Skansenem niedawno powstał dość ekstremalny tor crossowy dla rowerzystów, na którym często odbywają się ogólnopolskie zawody różnej rangi. Północ Parku to tereny najbardziej zadrzewione, gęsty las poprzecinany jest licznymi ścieżkami i alejkami, przyjezdni potrafią się tutaj nawet zgubić. Miejsce to bardziej nadaje się na romantyczne spacery z dziewczyną, aniżeli na jakiekolwiek kibicowskie wrażenia. Przy byłej mijance tramwajowej (ul.Wschodnia) coraz głębiej wżyna się w park luksusowe osiedle willowe dla ViP’ów, a prezydent Kopel na wszelkie sposoby chce przekwalifikować cały okoliczny teren na kolejne działki budowlane. Kibiców tutaj jednak próżno szukać, po prostu nie te sfery… Nieopodal mieści się słynna ‚Leśniczówka’, a dalej ‚Łania’ i galeria rzeźb, gdzie w sobotnie, wakacyjne popołudnie robią sobie zdjęcia ślubne młode pary z całego regionu.

Park na pół przecina charakterystyczna droga z czerwonej cegły, która zaczyna się na skrzyżowaniu przy wieży telewizyjnej. Tędy na mecze Ruchu na Stadionie Śląskim chodzą kibice z Siemianowic. W letnie, ciepłe weekendy droga jest pełna spacerowiczów, a dominują wśród nich właśnie mieszkańcy Siemianowic, choć rzadko (jak w całym parku) ubierają tutaj barwy. Do stadionu przy Bukowej jest stąd niecały kilometr. Wzdłuż czerwonej drogi mijamy kolejno restaurację Bażant, nieczynną stację kolejki linowej ‚Elka’ oraz Planetarium Śląskie. W roku szkolnym przyjeżdża do niego mnóstwo wycieczek, sądząc po rejestracjach licznych autobusów na parkingu pod Planetarium, są to wycieczki z całej Polski. Same okolice Planetarium są dosyć mocno popisane i povlepkowane. Wokół Planetarium jest sam las, dlatego przyjezdna młodzież nabiera tutaj odwagi i niekiedy słychać jakieś egzotyczne okrzyki (a dźwięk niesie się daleko i donośnie, bo Planetarium zbudowane jest na wzgórzu). Na północnym-wschodzie Parku znajdują się Międzynarodowe Targi Katowickie, które niestety sławne są głównie dzięki zawaleniu się dachu na wystawie gołębi pocztowych. Na terenie Targów, oprócz wielu hal znajdziemy bibliotekę, restaurację, kilka biur oraz 10-piętrowy akademik Uniwersytetu Śląskiego. Mieszkają w nim studenci z całej Polski, wśród których oczywiście są też kibice, jednak akademik (jak wszystkie) bardziej słynie z atrakcji alkoholowo-seksualnych, niż kibicowskich.

 


Centralna część Parku

Centralna część Parku

Centrum Parku to okolice stawu i hali wystawowej ‚Kapelusz’. Jest to najbardziej zaludniona część Parku, w letni weekend nie ma co tam iść na rower, chyba że ktoś lubi slalom między ludźmi, psami i dziećmi. Przy ‚kapeluszu’ często odbywają się cykliczne wystawy, np. wystawa kwiatów czy zloty motocyklistów. W centralnej części parku znajduje się ponad 20 restauracji i knajp, niektóre naprawdę dobre. W letnie wieczory odbywają się tu dyskoteki, na które chodzi dużo młodzieży. Trzeba przyznać, że wtedy nie jest tam zbyt bezpiecznie, a zostanie ofiarą ‚dziesiony’ jest sprawą wielce prawdopodobną. Wiele razy miały miejsce tutaj ciekawe akcje kibicowskie. Jedno ze słynniejszych wydarzeń to (niedoszła) ustawka Ruch-GKS pod koniec lat 90-tych, na którą przedstawiciele GieKSy niestety nie dotarli. Zebrana tego dnia silna ekipa Ruchu nie zamierzała jednak rozejść się bez wrażeń i zaczęła zatargi z policjantami, którzy w międzyczasie pojawili się w okolicy. Policjanci uciekając spalili sobie zelówki w butach, lecz po chwili pojawiły się posiłki. Po krótkiej akcji okazało się, że biegają jeszcze szybciej niż poprzednicy. Po tej nauczce przełożeni Stróżów Prawa wezwali kolejne posiłki i zastosowali swoją ulubioną doktrynę operacyjną pt.”Czekamy kilkadziesiąt minut, aż się uspokoi, po czym szumnie wchodzimy i łapiemy ‚najbardziej agresywnych’ uczestników zajść”. Efekt- lodówa kołami do góry i kolejne policyjne rekordy sprinterskie.

W centrum Parku na wieczornych imprezach bardzo dużo się dzieje, choć to już nie to co kiedyś. Rzadko można spotkać tutaj kogoś w barwach, lecz jeśli już się spotka, to są to wyłącznie barwy Ruchu. Nieopodal znajduje się kąpielisko ‚Fala’, gdzie również najbezpieczniejsze są niebieskie barwy. Za ‚Kapeluszem’ znajduje się duża łąka, a dalej pola marsowe, gdzie często organizowane są koncerty i inne imprezy. Tutaj odbywa się co roku finał ogólnopolskiej, objazdowej trasy piwa ‚Tyskie’, a od bieżącego roku rezyduje festiwal im. Ryśka Riedla. Kibiców jednak tam jak na lekarstwo, chyba, że zbiega się to z dniem ‚meczowym’. Za Polami Marsowymi mieści się knajpa ‚Balance’, która obecnie nie narzeka na nadmiar klientów. W latach 90-tych w tym budynku istniał klub ‚Graffiti’, gdzie tłumnie uczęszczały subkultury metali, punków i skejtów. Klub w weekendy przeżywał prawdziwe oblężenie, a był on bardzo nielubiany przez chorzowskich skinów. Po meczach na Cichej często zbierała się ekipa krótko ostrzyżonych osób, chętnych na wjazd do ‚Graffiti’, lecz najczęściej ataki te skutecznie odpierane były przez bywalców klubu, którzy również do słabeuszy nie należeli. Kierując się na południe, napotkamy knajpy ‚Róża’ i ‚Zielona Dolina’. Wypoczywają w nich głównie osoby z pobliskiego Tauzena Środkowego (a więc GKS), ale nie afiszują się oni w barwach. Knajpy te są lubiane również przez osoby z Centrum, Dębu i os.Witosa, a także z centrum Chorzowa. Dalej mieści się największe w Polsce Rosarium, lecz kibiców piłkarskich tam nie stwierdzono.


Południowo-wschodnia część Parku

Brama ZOO

Mijając Rosarium trafimy na śliczną, szeroką i ruchliwą ścieżkę, łączącą ZOO z Dolnym Tauzenem. U góry, koło pomnika żyrafy spotkać możemy głównie kibiców GKS, którzy niekiedy podśpiewują w pobliskiej knajpce. Na dole drogi znajdziemy handlarzy sprzedających balony, zabawki i inne badziewia. Okolice bramy ZOO zdominowane są przez osoby w wieku przed-kibicowskim i ich opiekunów. W samym ZOO również, prócz kilku vlepek, nie ma żadnych śladów kibiców. Ciekawy natomiast jest mur otaczający ZOO, jest to prawdziwa kopalnia napisów kibicowskich. Naprzeciwko ZOO znajduje się Wesołe Miasteczko, miejsce bardzo ciekawe, lecz zupełnie nie-kibicowskie i opanowane przez dzieciarnię z całej Polski. Za Wesołym miasteczkiem jest ruchliwe skrzyżowanie, na styku Dębu, Tauzena i Załęża. Tam z tramwaju wychodzą na mecze kibice GKS. Na północ od Wesołego Miasteczka spotkać możemy GieKSę z Dębu, a mijając park linowy ‚Palenisko’ dojdziemy do stadionu przy Bukowej.

Obiekt GKS kiedyś był najnowocześniejszy w Polsce, typowo piłkarski, z prostopadłymi trybunami. Niestety, wiele lat nieremontowany i zaniedbywany, wypadł ze stadionowej ekstraklasy. Nigdy nie zbudowana południowa trybuna, brak krzesełek na ‚Blaszoku’, dramatyczny parking spowodowały starania kibiców GKS o poprawę warunków. Miasto ostatnio uporządkowało sprawy własnościowe, o co wiele lat starali się kibice trójkolorowych, motywowani przez kibiców Ruchu na derbach (‚Kaj mocie stadion?’). Oprócz tego zainstalowano podgrzewaną murawę i nowe oświetlenie. To jednak tylko działania prowizoryczne, a stolica województwa z pewnością zasługuje na porządny, nowy stadion. Wprawdzie magistrat zaprezentował niedawno projekt, lecz zasługuje on tylko na przemilczenie. Nie jest tajemnicą, że prezydent Uszok traktuje sport po macoszemu i bez silnych nacisków nie zrobi z Bukową nic więcej, niż wymagają wymogi licencyjne PZPN. W patowej sytuacji pomógłby awans katowiczan do ekstraklasy, na który czeka chyba każdy kibic polskiej kopanej.

Kibice na mecze udają się głównie od południa i wschodu, od strony Parku przed meczem jest raczej spokojnie. Na północ od bramy wjazdowej na stadion napotkamy tajemniczą ścieżkę na ogródki działkowe, którą swego czasu FC Ruchu z Siemianowic uznał za najdogodniejszą trasę dotarcia na derby. Na terenie stadionu na co dzień panuje ruchliwa atmosfera, oprócz zarządu mieści się tutaj sklep z odzieżą sportową ‚Jako’ i kilka firm. Ściany przy schodach na trybunę zdobią ciekawe GieKSiarskie malunki. Od strony ZOO, już za płotem otaczającym stadion mieści się mały ośrodek wypoczynkowy, z knajpką, stawem i kilkoma domami letniskowymi typu ‚Brda’. Podobno kiedyś pewna mniejsza ekipa, której uniemożliwiono wejście na mecz z GKS wynajęła cały ośrodek, by z niego obserwować zmagania swoich kopaczy. Obecnie Bukowa, mimo zaniedbania, jest jednym z niewielu całkowicie zadaszonych obiektów w kraju, a sektor gości należy do ulubionych wśród wyjazdowiczów.

16 myśli nt. „WPKiW

  1. Witam pięknie jak nie wiem co:), taki dylemacik mam, a mianowicie nie potrafię zlokalizować krzewu-drzewa ROKITNIKA. Jest w opisach roślinności parkowej , lecz po kilku nie udanych próbach poszukiwawczo-terenowych postanowiłem poprosić o pomoc, wie ktoś gdzie w parku chorzowskim jest ci on 🙂 ??

    od Admin: Ja nie mam zielonego pojęcia, pierwsze słyszę. Może spytaj ogrodników tam zatrudnionych? Z początkiem sezonu wiosennego pewnie będzie ich tam mnóstwo.

  2. Ten park jest w coraz gorszym stanie – Kapelusz zlikwidowany, wąskotorówkę robią już chyba 10 lat, ZOO ledwo zipie, Stadion Śląski w remoncie od 20 lat, Fala zlikwidowana, a z 3 odcinków Elki został jeden.

    • Kapelusz byl przeznaczony do rozbiorki.po co ma komus cos spasc na leb? Nie zostal żaden odcinek starej elki bo byla za stara a teraz powstal jeden nowy i powstanie jeszcze jedenco da poląxzenie miedzy trzema starymi punktami .Wcale nie jest tak źle, przeciwnie zaczęlo cos sie ruszac do przodu.

      od admin: Kapelusz nie był przeznaczony do rozbiórki, tam przed awarią dachu odbywało się mnóstwo imprez. Starą Elkę doprowadzono do technicznej ruiny, więc to normalne, że trzeba było ją zamknąć. Nowe odcinki od 10 lat w fazie planowania. Fala zlikwidowana, kolejka szynowa chyba też („odbudowę” 10% trasy w ciągu 8 lat uważam de facto za likwidację). Nie widzę postępów, a wręcz przeciwnie. Jedyne co wzrosło w parku to liczba samochodów.

  3. Od stadniny lepiej trzymać się z daleka, konie biegają ponie ogrodzonym, nieoznaczonym terenie. Ostatnio dziecko prawie zostało stratowane przez konia.Dużo ludzi to widziało, był od włos od tragedii.

    od Admin: To są chyba konie z garnizonu Policji, więc trzeba podwójnie uważać, bo zawsze będzie wina człowieka, a nie konia. Podobno teren stadniny został oddany Skansenowi, wiec niedługo problem zniknie.

  4. Pamieta ktos moze akcje z lat 90 tych w tej restauracji kolo filipinek ,pamietam to jak przez mgłe powybijane szyby itd jak podaly wtedy aktualnosci odbywalo sie tam wesele,na które wpadła jakas ekipa i zrobił sie dym,z tego co pamitam podloze bylo kibicowskie,wie ktoś cos wiecej na ten temat??

    od Admin: W tamtych czasach co miesiąc tam takie rzeczy były 🙂

  5. Fakt, odkąd przebudowali zaplecze Śląskiego to nie można już tam grać za darmochę. Ogólnie w parku ubyło boisk, ale za to przybyło tam gdzie powinny być- na dzielnicach, w samym Chorzowie jest z 25 boisk 🙂 My za to młodość na AKSie spędziliśmy, tam też były 2 pełnowymiarowe +3 mniejsze boiska, siłownia, hala zapaśnicza, korty tenisowe. teraz jest brzydki Carrefour… Dzisiaj zaczęli lodowisko rozkładać na zimę.
    A na tym boisku na ZHP to w lato widziałem babę jak się opala topless a w krzakach jakiś dziadek chyba planował umizgi 🙂
    Co do barw, to piłkarze-amatorzy raczej są przyjaźni i pokojowi, dużo łatwiej wyłapać na ulicy niż na boisku.

    • Carrefour może i brzydki ale po waszych meczach na Śląskim dział z piwem wyglądał jak sklep mięsny podczas stanu wojennego.

      Od Admin: Masz w opisie, że tylko przez 2 mecze (WDŚ i Widzew) był otwarty 🙂 Cała reszta meczy (2x Lech, drugie WDŚ i inne) to już zamknięty Carrefour, pewnie po 2 meczach mieli takie manko że zdecydowali się na każdy następny zamknąć 🙂

  6. Na ZHP za miasteczkiem rowerowym znajdował sie kiedyś basen który obecnie jest ulubionym miejscem wagarowiczów z winkiem ale to nie to co kiedyś. Za nim znajdowało sie pełnowymiarowe boisko bardzo dobrej jakości (ZNAJDOWAŁO bo duże bramki zaje**li złomiarze a małe skonfiskował WPKiW ze względu na planowane tam inwestycje Ku*wa mać) Grałem tam jeszcze rok temu podczas sławnych treningów wokalnych R na Śląskim. Grałem w bluzie bramkarskiej GKS więc mój trening był dość specyficzny. Na tym boisku spędziłęm dość dużo godzin niejednokrotnie grałem przeciw gościom w barwach R którzy tam mieli naprawde blisko z Chorzowa Starego ale co może dziwić nikt nigdy nikogo nie skroił i nikt nikogo nie obrażał (głośno 😀 )

  7. Dziś koło Stadionu Śl. od strony Hotelu jest piękny kompeks stucznych obiektów sportowych (podczas budowy było ogaszane że bedzie udostępniony za free. Ale niestety…). Kiedyś były tam ogólnodostępne 3 boiska (Małe koło ping-pongów i do koszykówki) (Duże żwirowe) oraz (Pod elką). Na górze było betonowe małe boisko które było nieraz świadkiem walk o nie między piłkarzami a rolkarzami którzy grali tam w hokeja na rolkach.
    Wiele osób tam grało z różnych klubów głównie GKS i R ale też trafiali sie tam goście z Bytomia, Zabrza, Żywca.
    Spędziłem tam dość dużo czasu i niejednokrotnie w barwach GKS albo Banika i mimo że graliśmy z chłopakami z Siemc albo Chorzowa Starego nie było między nami jakiś strasznych cięć.

  8. Do Rampy też chodziłem, większość klienteli to osoby które przeniosły się z zamkniętego ‚Graffiti’. Waliły tam tłumy, a teraz jest tam jakaś wystrojona restauracja i nikt tam nie chodzi.
    Na przeciwko jest ‚Róża’ w której też dużo się działo. W Róży sporo ludzi jest z Katowic (Tauzen i Witosa) i tam lepiej w żadnych barwach nie chodzić. Raz byłem świadkiem jak bawiła się tam kilkuosoba grupa PF w barwach, nagle wpadło kilkunastu z GKS (również byczki) i po 30 sekundach obili Ruch i szybko wyszli z lokalu. Było to dobre posunięcie, bo obici szybko chwycili za telefony i nie minęło 5 minut jak chodnikiem między Różą a Rampą przeszła grupa samej ‚śmietanki’ z PF, szukająca napastników z GKSu. Co było dalej nie wiem, bo siedziałem sobie i piłem piwko a oni poszli ich szukać po całym parku 🙂
    Co do tej ‚muszli’ to było to straszne miejsce, pamiętam aferę jak tam ktoś dostał kosą, codziennie ktoś dostawał tam oklep. Już sama architektura tego budynku kojarzy się ze słowem ‚wpi***ol’ 🙂

  9. Kiedyś koło administracji parku znajdowała sie knajpa „Rampa” tam ściągały metale i punki z całego województwa. Towarzystwo często było nękane przez róznych dresików i nie raz dochodziło w pobliżu knajpy do różnych potyczek w których metale wcale nie byli stroną uciekającą.

    Najwięcej chyba sytuacji o podłożu kibicowskim miało miejce na okrytej złą sławą „dyskotece” obok kapelusza. Za PRL była to okazała szklarnia wieżowa. Potem była tam wypożyczalnia rowerów, pub, a potem właśnie to. Ludzie mówili na nią „Ciulstwo”, „MycGywer” czy „Pelikany”. W weekendy było tam pełno niezbyt grzecznej młodzieży głownie z Chorzowa a spotkać kogoś w smyczy R nie było trudno. Często tak bywało że ktoś sie przyznał do GKS i został pogoniony choć było i tak że siadywała tam ekipka GKS i paru gości z R dostało pod mostem na Tauzen lekkie manto. Jednak przez dłuższy okres czasu przebywali tam sami R i nawet była akcja że 2 ekipy R lały sie między sobą. Latało tam wszystko od stołów po kufle. Ktoś kiedyś zarobił tam kose, kiedyś pobito Dj. Ogólnie łatwo tam było dostać w zęby szczególnie w weekendy wieczorami. Od czasu kiedy była sytuacja z tym nożem Policja zaczeła inwigilować ów to miejsce i koniec końców obiekt spędzania czasu nie jednego miłośnika 16-latek zniknął. Na koniec wyburzyli ten „budynek”, żeby nikomu nie zawalił się na łeb.

  10. Jeśli chodzi o park to podam kilka ciekawych historii.
    Po meczu GKS -KS Myszków duża ekipa GKS poszła do parku bynajmniej nie na piwko co wywołało różne reakcje (park był pełen ludzi).
    Weekendami na słynnych filipinkach zawsze przesiadywało wiele młodzieży z Chorzowa. Kiedyś pojawił sie w godzinach szczytu jeden koleś w koszulce… BKS’u B-B co wywołało małe zamieszanie.
    Sformowała sie grupka kilku osób debatujących kto zaczepi delikwenta koniec końców widząc co sie dzieje synek wiedząc że coś sie szykuje zniknął kajś w krzakach.

  11. Fajnie że park jest połozony obok stadionu śląskiego, zawsze przed meczem jak Ruch grał na śląskim tam przychodziliśmy jak była fajna pogoda i chłeptaliśmy piwko i szwędaliśmy się po parku 😀

  12. To jeszcze jo na chwila 😁 Dlomnie to Stadion Slonski je do Slonzoków symbolem Slonska Sportowego i to dlo wszystkich Hanysów lobojentne czy to Oberschlesien czy Niederschlesien to je miejsce kaj się wszystke kibice ze Całego Slunska mogą trafić pogadać wymienić ich się Erfahrungami i zusammen napić Biera a niy poto by sie prac po pyskach. Slonski to je Symbol Slonskiej Przynaleznosci i besto gorole niedopuscili do tego by sam się odbyli ME we Fussballu. To je moje zdanie na Temat jednego z nojpiknijszych Fussballplatzow 😁

  13. Fajnie lopisane, zaczolech to czytać polebkach ale chwila potym mnie wciongnylo i przeczytolzech colki tekst i lobejzol Foty. Musza prziznac ze tyn co to pisol zno tyn Park i niewymyslol pierdół. Dzięki. Ps. Musza sie prziznac że za Bajtla to tyn Park bol mój libling Platz na wagary 🙂 stundami my tam z kumplami verbrachtowali. Pozdrawiom wszistkich. Servus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.