Suchogórski Labirynt Skalny i „Doły Piekarskie”

Suchogórski Labirynt Skalny i „Doły Piekarskie” to zespół przyrodniczo-krajobrazowy na styku Bytomia, Tarnowskich Gór i Radzionkowa. „Fizycznie” jest to jeden rezerwat, ale administracyjnie podzielony został na dwa, z powodu przebiegającej przez jego środek granicy miast. Północna (należąca do Tarnowskich Gór) część to „Doły Piekarskie”. rezerwat ten utworzono w 2006 roku, zajmuje on teren 27 hektarów. Południowa (należąca do Bytomia) część to „Suchogórski Labirynt Skalny”, rezerwat utworzono w 2008 roku, zajmuje on teren 20 hektarów. Całość łącznie zajmuje 47 hektarów i nazywa się umowie: „Bytomsko-Tarnogórski Labirynt Skalny”. Oba rezerwaty powstały w miejscu intensywnej eksploatacji górniczej (głównie odkrywkowej). Wydobywano tutaj dolomit, wapienie, limonit, żelaziak brunatny i liczne rudy. Urobek transportowano do zakładów przeróbczych specjalnie wybudowaną wąskotorówką. Po zaniechaniu działalności wydobywczej teren został „przejęty” przez naturę. Pozostały tutaj jednak liczne ślady działalności człowieka, objawiające się w znacznym pofałdowaniu terenu. Występują tu więc liczne dolinki, grzbiety, niecki, pagórki, wąwozy, zapadliska, zagłębienia, kopce, stoki i jary. Szybko 'zainstalowały’ się tutaj chronione gatunki fauny i flory, co było głównym powodem utworzenia rezerwatu. Przez środek wytyczono szlak „czerwony” oraz zieloną ścieżkę dydaktyczną, niestety szlaki te poprowadzono głównie dolinkami, pomijając grzbiety i wzniesienia, mające wyższą wartość widokowo-obserwacyjną.

Istnieje kilka wejść do rezerwatu. Główna „brama” (przy której zaczyna się szlak 'czerwony’) znajduje się w Suchej Górze przy ulicy Prywatnej. Przy „bramie” znajdziemy małą kapliczkę z Matką Boską. Możemy też wejść od ulicy Kawki, albo dzikim, stromym wejściem od ulicy Wodczaka. Inne wejście znajduje się od strony ulicy Obrońców Westerplatte (nieopodal Parku Grota). Jest też wejście „północne”, od strony ul. Grunwaldzkiej w Tarnowskich Górach, a także polna droga od strony DK11.

Rezerwat ten nie jest miejscem dla każdego. Z pewnością nie jest to miejsce dla wielbicieli szeroko pojętej infrastruktury rekreacyjnej. W rezerwacie nie ma sklepów, toalet ani barów, nie ma nawet ławek i koszy na śmieci. Oznaczenia są skąpe, niektóre ścieżki potrafią nagle się skończyć i jest to idealne miejsce, żeby się zgubić. Nie spodoba się tu kobietom w „szpilkach”, rozpieszczonym dzieciakom, ani kolarzom szosowym, z cienkimi oponami.

Komu więc się spodoba? Przede wszystkim wielbicielom ciszy i spokoju oraz introwertykom. W rezerwacie występuje nierealnie niskie zagęszczenie ludzi. Poza sezonem trzeba mieć duże szczęście, aby kogoś tutaj spotkać. W wakacyjne weekendy ludzi jest trochę więcej, ale nadal są to śladowe ilości. Wielbiciele przyrody też znajdą tu coś dla siebie- w rezerwacie występują chronione gatunki roślin (liściastych) oraz ssaków, ptaków i gadów, a także ciekawe krajobrazy. Niestety, miejscowe ścieżki są „ofiarą” wizyt crossowców, quadowców i off-roadowców, przez co są one rozjeżdżone i stoi w nich woda (a w niej komary). Liczne kałuże trzeba omijać bokiem, a i tak na koniec buty są całe z błota. Po wizycie tutaj rowerem (obowiązkowo z grubymi oponami) należy udać się prosto na myjnię.

Tereny rezerwatu są niesamowicie wręcz pofałdowane w efekcie prowadzonej tu przez stulecia działalności górniczej. Normą są gwałtowne różnice poziomów, nachylenia ponad 30 stopniowe, a nawet przepaście. Na południu znajdziemy staw, otoczony z wszystkich stron skarpami o wysokości 15-20  metrów.

Na terenie rezerwatu pod koniec II Wojny Światowej powstały prowizoryczne, niemieckie fortyfikacje wojskowe, głównie stanowiska ogniowe, zwane 'kochbunkrami’.

Podsumowując, połączone ze sobą rezerwaty „Suchogórski Labirynt Skalny” i „Doły Piekarskie” to tereny dla koneserów przyrody i wielbicieli spokoju. Miejsce to jest bardzo dzikie i niestety niezbyt zadbane. Brakuje w nim jakiejkolwiek infrastruktury rekreacyjno-wypoczynkowej, problem jest też z dojazdem i parkingiem. Sporo tutaj zarośli, błota, górek i dolin. Jest jeden główny (rozjeżdżony przez crossowców) szlak oraz kilka bocznych ścieżek, pozostałe trakty są zarośnięte i mocno 'umowne’. Miejsce to jest jednak warte odwiedzenia na popołudniowy spacer.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.